Pierwsze koty za płoty, czyli przeżyliśmy trzydniówkę!

Olka szalała w pokoju.  W pewnym momencie dotknęłam jej głowy i…paraliż. Boże! Ona ma gorączkę! Wołam Tatę Olki i mówię, że trzeba coś zrobić. Szybko odnajdujemy termometr, który pokazuje nam 38.5 st. Nerwowo szukamy czopków. Przecież jeszcze jakieś były! Jak zwykle, jeśli czegoś akurat potrzeba, nigdy nie można tego znaleźć… W końcu się znalazły i trafiły tam, gdzie powinny. Gorączka spadła do 37,5 st.

Nie dałam jednak za wygraną, bo przecież Ola gorączki nigdy nie miała. Po telefonie do naszej pielęgniarki środowiskowej kolejny stres, bo mamy tylko czopki z ibuprofenem, a przydałyby się też z paracetamolem. Poza tym, dawka w tych co mamy jest za mała. Szukam więc dalej w czeluściach kartonu z lekami i mam! Znalazł się na szczęście Nurofen w syropie. Jestem już spokojna. Można iść spać.

W nocy zaaplikowaliśmy Oli jeszcze Nurofen i spaliśmy dalej. Do momentu, aż nie obudziła się z wrzaskiem. Dotknęłam jej głowy i małego ciałka i już wiedziałam, że nie jest dobrze. Była cała rozpalona. Przelewała się dosłownie przez ręce. Termometr pokazuje nam  39,6 st. Zamiast zachować trzeźwy umysł, oczywiście spanikowałam. Po chwili zaczęliśmy ją schładzać robiąc chłodne okłady. W połączeniu z lekami przeciwgorączkowymi pomogło.

thermometer-833085_1280W sobotę rano odwiedziliśmy pomoc świąteczną i Pani uspokoiła nas, że to prawdopodobnie „trzydniówka”. Po 3 dniach gorączkowania, Olkę wysypało więc diagnoza się potwierdziła. Pozostałością po „trzydniówce” był u nas jeszcze bezgłos, który na szczęście nie potrwał zbyt długo oraz katar. Udrożnienie nosa Olki nadal stanowi dla nas wyzwanie, podobnie jak jej inhalowanie, ale po kilku dniach obustronnej walki Ola szybko wróciła do pełni sił! :)

A co zrobić jeśli Wasz maluszek dostanie wysokiej gorączki? Oprócz leków, które pomogą nam zbić gorączkę, pamiętajmy o schładzaniu dziecka. Jest na to kilka sposobów:

  1. wkładamy dziecko do wanny z wodą o 1 maksymalnie 2 stopnie niższą niż temperatura ciała dziecka;
  2. wkładamy dziecko do wanny z wodą o temperaturze takiej, jak ciało dziecka, a następnie stopniowo ją schładzamy, ale również pamiętając, żeby nie zafundować dziecku szoku termicznego!
  3. robimy dziecku okłady z mokrej gazy/pieluszki; takie kompresy kładziemy dziecku na czoło, kark, a także pachwiny czy brzuszek;
  4. możemy też dziecko owinąć w mokrą pieluszkę i tak starać się zbić temperaturę;

Bez względu na to, który sposób stosujecie, bądź będziecie stosować, gorączka po pewnym czasie powinna zacząć spadać. Kiedy dziecko gorączkuje,nie zapominajcie również o odpowiednim nawadnianiu dziecka. Starajmy się podawać dużo płynów, żeby uniknąć odwodnienia.

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
  • KRZYSIEK Z MISJĄ

    Znam ten stres i panikę, jaka towarzyszy gorączce Maluszka. Jakby się nie było oczytanym, przygotowywanym, to w najgorszej chwili nie trudno o histerię. Najlepiej stosować moim zdaniem różne metody, bo nie wszystkie mogą równie szybko zadziałać na takiego rozpalonego berbecia. W temacie trzydniówek (i wielu innych) zapraszam do siebie, gdzie opisuje jak to wszystko wygląda z perspektywy zakochanego w Córze ojca : ) Pozdrawiam serdecznie

    • Masz rację! Czasem jedno zadziała, a inne nie, a następnym razem odwrotnie. Każdy musi trochę „wyczuć” swojego szkraba i starać się jednak nie panikować :) Pozdrawiam!

  • Iwona Kozieł

    Każdy rodzic doznaje szoku kiedy orientuje się że dziecko ma
    40 st. Gorączki. Pamiętam że aż zrobiło mi się nie dobrze, mały był jakiś taki
    ospały, mniej ruchliwy niż zawsze. Od razu podałam ibuprofen w syropku –
    milifen pomogło 38,5 st. Pomyślałam nie jest źle – reaguje na leki. Po 4
    godzinach gorączka znów w górę i tak przez cały dzień. Po 3 dniach pojawiła się
    wysypka i znikła gorączka.

    • Biedactwo…. A Mały dostawał tylko ibuprofen czy na zmianę z paracetamolem? Dobrze, że ta trzydniówka i za nami i za Wami! :) Oby jak najrzadziej chorowali! Dla nas mniej stresu, a dla nich mniej „męki” z gorączką i osłabieniem…

  • Lena Rutka

    Iwona u nas było tak samo, przy wysokiej gorączce również pomógł
    ibuprofen, ponieważ synek nie chciał jeść i bardzo się pocił podawałam mu
    dodatkowo płyn nawadniający z białkiem orsalit nutris- który wzmacniał dziecko
    i utrzymywał właściwy poziom elektrolitów.

Email
Print

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij